wtorek, 26 kwietnia 2016

DYLEMAT....

Oj dawno mnie tu nie było, ale prace w ogrodzie zajmują mi każdą wolną chwilę... Mimo, że u nas na pomorzu wieje i jest zimno czasami warto wyjść na działkę chociażby dla takiego widoku:



No ale nie o żabach miał być ten post ;-) Otóż zamówiłam na internecie zestaw wiklinowych mebelków na taras:


i mam ogromny dylemat czy malować mebelki na biało.... Chcę stworzyć na tarasie taki sielski klimacik i wydaje mi się, że taki biały komplecik z odpowiednimi dodatkami będzie się ślicznie prezentował....  A Wy jak myślicie?????????
Do tego białe skrzynki, koszyk z kwiatami w kolorze white, który jak narazie wygląda tak:


Wiem, że teraz w ofercie sklepów jest mnóstwo nowoczesnych mebli tarasowych, no ale coż na to poradzę, że tak kocham wiklinę....

Przy okazji chiałabym się pochwalić moim nowym nabytkiem, a mianowicie kupionym na starociach... STOŁKIEM DO DOJENIA KRÓW!!! Hehe kiedy przytargałam go do domu nie mogłam uwierzyć, do jakich celów go stworzono hehehe. Narazie jest w kolorze niebieskim



ale już mam na niego pomysł... Za 5 zł aż żal było go nie kupić....


 A i jeszcze moje nowe roślinki:


szczypiorek z kolorowej cebulki :-) to oczywiście żart, ale fajnie wygląda w kuchni



Wie ktoś może jak to cudo się nazywa????




I kaktusik, który zaskoczył mnie takim oto kwiatkiem, chociaż początkowo myślałam, że "odpada"mu jedna "wypustka" :-)


 Pozdrawiam cieplutko


sobota, 26 marca 2016

WESOŁYCH ŚWIĄT!!!



Kochani!!!
Chciałabym Wam życzyć zdrowych, pogodnych, radosnych i rodzinnych Świąt Wielkiej Nocy!!!!







poniedziałek, 14 marca 2016

WIELKANOCNE DIY

Do świąt zostało niewiele czasu, a u mnie jeszcze nic się nie dzieje :( Niestety, wychodzę z domu o 6 rano, wracam ok 19  pięć dni w tygodniu, więc rzadko znajduję wolną chwilę :(
Ale dziś, skoro mam 1 dzień wolnego po obowiązkach domowych czas na małe DIY :)
Wielkanocne zajączki z folii piankowej:

Wystarczy wyciąć z pianki zajączka, przykleć do wykałaczki, dodać jakąś kokardkę i gotowe :)


W rzeczywistości zajączki są w pastelowych kolorach, ale niestety przy dzisiejszej pogodzie trudno było to uchwycić :(

Niedawno skończyłam krzyżykowe serduszko :)


Uwielbiam to uspokajające liczenie krzyżyków :) Niedługo dojdą "prace ogrodowe" więc podejrzewam, że będę musiała z kolejnymi ++++ poczekać do jesiennych wieczorów... Szkoda, ale praca w ogródku również mnie relaksuje, więc będę odprężona jak nigdy hihihi

Z czytaniem idzie mi dobrze :) a nawet doskonale, narazie jetem na "etapie Sparksa" i kolejne dwie powieści tego autora uzupełniły moją biblioteczkę :) + Mały książę :) który już od dawna za mną chodził!


Jak zawsze przeczytam kilka rozdziałów przed snem i spanko, bo jutro do pracy :)
Pozdrawiam cieplutko

czwartek, 3 marca 2016

... ZAKUPY W PEWNYM SKLEPIE...

Czasami przez przypadek zachodzimy do pewnych sklepów i okazuje się, że znajdujemy tam "coś" czego od dawna szukaliśmy :) W moim przypadku było to Netto...
Przyznam, że nie często tam zachodzę, ale kiedy już wstąpię to zawsze znajdę coś, co mnie urzeknie... 
Ostatnio były to świece led (wykonane z prawdziwego wosku) po bardzo okazyjnej cenie 25 zł za komplecik :)


Nie dosyć, że cena była bardzo przystępna, to jeszcze są prześliczne, "mrugają" tak jak prawdziwe i bez ryzyka pożaru można postawić je na parapecie:





Dodatkowo zakupiłam też piękne lustro, które idealnie "wpasowało się" pod schodami w korytarzu:




Nie za duże, ale przynajmniej nie muszę biec przed wyjściem z domu do łazienki żeby zobaczyć jak wyglądam :)

Po uszyciu podusi w kształcie sowy (która pojechała do mojego bratanka), wyszyłam obrazek z motywem sówki (tzw. chwilowy brak zajęcia :)


Muszę chyba częściej zacząć wyszywać, bo strasznie mnie ten haft krzyżykowy uspokaja :)
 :-*

środa, 24 lutego 2016

KSIĄŻKI + MATRIOSZKA :)

Nie wiem jak Wy, ale ja nie lubię czytać książek nowych... Oczywiście mam kilka takich egzemplarzy, lecz większość moich książeczek jest po prostu "z drugiej ręki".  Nie tylko są o wiele tańsze, ale również jak ja to określam "dobrze wyprofilowane" :) i lepiej się je trzyma w czasie czytania, niż takie "sztywniaki" prosto z księgarni :)
W związku z moim wyzwaniem książkowym zamówiłam na olx 3 książki Nicholasa Sparksa ( hihi jak szaleć to szaleć)


Szczerze powiem, że jestem miło zaskoczona tym autorem. Kiedy wczoraj otrzymałam paczkę, zaczęłam czytać jedną z nich i.... po prostu się zaczytałam :) Podejrzewam, że na tych 3 sztukach się nie skończy:) Mój T się śmieje, że niedługo będzie musiał kupić mi dodatkową szafkę nocną, bo obecna wygląda tak:


:) cóż mogę zrobić, skoro uwielbiam czytać :)

W "międzyczasie" postanowiłam przerobić jedną z moich pojedyńczych matrioszek. Szczerze powiem, że dobrze, że zaczęłam od tej jedynej... Z całym kompletem nie dałabym rady... Dlaczego???? Otóż... CZYM TE CUDA SĄ POKRYTE, ŻE NIE MOŻNA TEJ FARBY USUNĄĆ?!? Namęczyłam się z nią używając kilku rodzajów papieru ściernego. "Mechanicznego zdzieraka" nie posiadam ale chyba będzie to konieczny zakup bo jeszcze zostało mi wiele takich laleczek.
 Po metamorfozie wygląda tak:






Miała być dwukolorowa, ale tak się zmęczyłam zdzierając z niej lakier i farbę, że po prostu o tym zapomniałam :)

I jeszcze pochwalę się moim daktylem wychodowanym z pestki, która rok czasu leżała w kieszonce torebki :) (hihi widać leżakowanie dobrze jej zrobiło bo roślinka pnie się w górę jak szalona )


Miłego dnia :)

sobota, 23 stycznia 2016

WIKLINOWE ABAŻURY DO LAMP DIY

Dzisiejszymi gwiazdkami będą moje nowe abażurki do lamp w salonie wykonane z.... wiklinowych osłonek na doniczki ;) 
Osłonki w naturalnym kolorze wikliny zostały przetarte szarą i białą farbą akrylową. Początkowo miały być białe ale.... skończyła mi się farba i wystarczyło tylko na przecierkę :(  Mój T wyciął mi tylko dziurki na przewody i oto one:




Doczepiłam jeszcze do nich koronkę, ale widzę, że na zdjęciach jest ona taka "pomiętolona" ale uwierzcie w rzeczywistości nie rzuca się to tak bardzo w oczy :)

Nie mogę doczekać się "wieczornego testowania" :) w dzień świecą tak:




:) :) :) 

środa, 20 stycznia 2016

PIERWSZE PATCHWORKI I ZDZIWIONA SOWA :)

Ostatnio przypomniałam sobie jak ciotka mojego Taty szyła takie piękne, ogromne patchworkowe narzuty na łóżka... Wyglądały przecudnie i nadawały taki "babciny klimat", który uwielbiam!!!
I jak to w moim szalonym życiu bywa, postanowiłam, że spróbuję uszyć jakiegoś "patchworkowca" :) Z racji tego, że poraz pierwszy w życiu szyłam takie "coś" padło na poszewkę (no tak znowu te poszewki :-)) Przyznam, że wcale nie jest łatwo pozszywać takie 15 cm kwadraciki żeby było idealnie prosto... Chyba moja maszyna do szycia odczuła mój stres i sama się zestresowała. Wyszło niezbyt idealnie ale spróbowałam...  Wyszło takie oto "coś":



Oczywiście "zdziwiona sowa" powstała przez przypadek ale fajnie się "wpasowała" w patchworki :)


Więc podsumowując krótko napiszę, że z pewnością nie są to moje ostatnie "patchworki". 
Kolejne jednak dla uzyskania "idealnie prostych" kwadracików będę zszywała ręcznie :) 

pozdrawiam cieplutko :-)