sobota, 11 czerwca 2016

LEŚNY KOT :-)

W dzisiejszym poście chciałabym przedstawić Wam naszego nowego, nieplanowanego członka rodziny...
Poznajcie SZMATKĘ :-)


Oczywiście myśleliśmy z T o kocie... Miał to być kotek ze schroniska, albo znaleziony, lecz najpierw musielibyśmy "zbudować" jakieś pomieszczenie gospodarcze, żeby jakiś mruczek miał gdzie mieszkać, bo przy naszych 3 pieskach, kot w domu odpadał... Pomieszczenia nie mamy, ale jeden warunek został spełniony: KOT ZOSTAŁ ZNALEZIONY :)
Przywieżliśmy go w zeszłą sobotę z przejażdżki rowerowej.... 
Zastanawia mnie to, kim musiał być człowiek, który porzucił to małe stworzonko w SAMYM ŚRODKU LASU.... to smutne, że takie zdarzenia mają miejsce...
Tak czy siak kotek został uratowany. Wystarczyło jedno spojrzenie T i wiedziałam, że kot "jedzie " z nami do domu :) ... rowerem :)

Szmatka jest pogodnym, szalonym kociakiem, który od razu "zakumplował" się z naszymi chłopakami :)


Śmiejemy się, że mamy teraz 4 psy , bo Szmatka po prostu rządzi w tej ekipie :) Widać, że była w domu, w którym były zwierzęta, bo przy pierwszym spotkaniu z naszymi psiakami zamiast "pyrchać" zaczęła się do nich łasić... Słodzinka...



I ulubiona "miejscówka" Szmatki- ogródeczek z maciejką, która kwitnie już nam od połowy maja :)


Pozdrawiam :)

sobota, 7 maja 2016

METAMORFOZA FIOLETOWEJ ŁAWECZKI :)

W zeszłym roku kupiliśmy z T ławeczkę... Była to metalowa ławeczka  w promocji za 35 zł w kolorze wściekłego fioletu :) Oczywiście kolor do niczego mi nie pasował, ale cena bardzo mi się spodobała. Postanowiliśmy, że ją przemalujemy.
Stała sobie ławeczka przed domem, raziła swoim kolorem, aż do dnia wczorajszego :)
 Dla niedowiarków mam zdjęcie przed przemianą (oczywiście nie mam nic do tego koloru, w innej aranżacji mógłby być, ale u nas nie wyglądało to dobrze)


Akurat malowaliśmy klinkier i wpadłam na ten genialny pomysł :) Farby było dużo, więc niewiele myśląc wzięłam się "do roboty" i powstało takie oto coś:


W całości wygląda to tak:




I nawet Pan Duduś się załapał :) Początkowo myśleliśmy o pomalowaniu jej na biało, ale wydaje mi się, że w szarym też fajnie "wygląda"






A  na polance za domem pojawiły się sarenki :) Super widok, mogę na nie patrzeć godzinami...



środa, 4 maja 2016

MIODEK Z MNISZKA LEKARSKIEGO

:) I w końcu mamy maj... I jak co roku o tej porze zrobiłam pyszny miodek z mlecza :)
Kilka lat temu usłyszałam o jego leczniczych właściwościach i od tamtej pory, co roku kiedy na łąkach pojawiają się te żółte kwiatki, robię sobie kilka słoiczków tego cudownego płynu.
Wykonanie jest banalnie proste, więc podzielę się z Wami moim przepisem :)



Składniki
*500 kwiatów mniszka
*3 szklanki wody
*4cytryny
*2 kg cukru

1) Na początek zbieramy 500 główek mleczyka i rozkładamy go na  papierze lub jasnym materiale w celu pozbycia się wszelakich robaczków






2) Po kilkunastu minutach przekładamy kwiaty do garnka, zalewamy 3 szkl wody i dodajemy pokrojoną cytrynkę


3) Gotujemy mleczyk pół godz od zagotowania, na niezbyt dużym ogniu. Po 30 min wygląda to tak:


4) Czekamy aż wszystko wystygnie i przecedzamy płyn przez gazę. Wychodzi ok 0,5 l wywaru



5) Gotujemy powstały płyn dodając stopniowo 2 kg cukru, często mieszając by cukier się ładnie rozpuścił. Powstanie ok 2 l miodku, który należy gotować przez ok 2 godz, na wolnym ogniu, mieszając od czasu do czsu (UWAGA NA POWSTAJĄCĄ PIANĘ! PRZY ZBYT WYS TEMP POTRAFI "WYJŚĆ Z GARNKA " :-) )


6) 15 min przed końcem gotowania wyciskamy do płynu sok z 3 cytryn
7) Gorący miód przelewamy do wyparzonych słoiczków, zakręcami i stawiamy "do góry nogami".



8) Zostawiamy na noc, a rankiem...
wystarczy dokleić etykietki (ja swoje drukuję, nawilżam mlekiem :) i przyklejam do słoiczków, dzięki czemu etykietka łatwo odchodzi  i można wykorzystać go w kolejnym roku ;)

I gotowe :)



Z podanych składników wychodzi ok 10 słoiczków miodku. Naprawdę polecam :)



wtorek, 26 kwietnia 2016

DYLEMAT....

Oj dawno mnie tu nie było, ale prace w ogrodzie zajmują mi każdą wolną chwilę... Mimo, że u nas na pomorzu wieje i jest zimno czasami warto wyjść na działkę chociażby dla takiego widoku:



No ale nie o żabach miał być ten post ;-) Otóż zamówiłam na internecie zestaw wiklinowych mebelków na taras:


i mam ogromny dylemat czy malować mebelki na biało.... Chcę stworzyć na tarasie taki sielski klimacik i wydaje mi się, że taki biały komplecik z odpowiednimi dodatkami będzie się ślicznie prezentował....  A Wy jak myślicie?????????
Do tego białe skrzynki, koszyk z kwiatami w kolorze white, który jak narazie wygląda tak:


Wiem, że teraz w ofercie sklepów jest mnóstwo nowoczesnych mebli tarasowych, no ale coż na to poradzę, że tak kocham wiklinę....

Przy okazji chiałabym się pochwalić moim nowym nabytkiem, a mianowicie kupionym na starociach... STOŁKIEM DO DOJENIA KRÓW!!! Hehe kiedy przytargałam go do domu nie mogłam uwierzyć, do jakich celów go stworzono hehehe. Narazie jest w kolorze niebieskim



ale już mam na niego pomysł... Za 5 zł aż żal było go nie kupić....


 A i jeszcze moje nowe roślinki:


szczypiorek z kolorowej cebulki :-) to oczywiście żart, ale fajnie wygląda w kuchni



Wie ktoś może jak to cudo się nazywa????




I kaktusik, który zaskoczył mnie takim oto kwiatkiem, chociaż początkowo myślałam, że "odpada"mu jedna "wypustka" :-)


 Pozdrawiam cieplutko


sobota, 26 marca 2016

WESOŁYCH ŚWIĄT!!!



Kochani!!!
Chciałabym Wam życzyć zdrowych, pogodnych, radosnych i rodzinnych Świąt Wielkiej Nocy!!!!







poniedziałek, 14 marca 2016

WIELKANOCNE DIY

Do świąt zostało niewiele czasu, a u mnie jeszcze nic się nie dzieje :( Niestety, wychodzę z domu o 6 rano, wracam ok 19  pięć dni w tygodniu, więc rzadko znajduję wolną chwilę :(
Ale dziś, skoro mam 1 dzień wolnego po obowiązkach domowych czas na małe DIY :)
Wielkanocne zajączki z folii piankowej:

Wystarczy wyciąć z pianki zajączka, przykleć do wykałaczki, dodać jakąś kokardkę i gotowe :)


W rzeczywistości zajączki są w pastelowych kolorach, ale niestety przy dzisiejszej pogodzie trudno było to uchwycić :(

Niedawno skończyłam krzyżykowe serduszko :)


Uwielbiam to uspokajające liczenie krzyżyków :) Niedługo dojdą "prace ogrodowe" więc podejrzewam, że będę musiała z kolejnymi ++++ poczekać do jesiennych wieczorów... Szkoda, ale praca w ogródku również mnie relaksuje, więc będę odprężona jak nigdy hihihi

Z czytaniem idzie mi dobrze :) a nawet doskonale, narazie jetem na "etapie Sparksa" i kolejne dwie powieści tego autora uzupełniły moją biblioteczkę :) + Mały książę :) który już od dawna za mną chodził!


Jak zawsze przeczytam kilka rozdziałów przed snem i spanko, bo jutro do pracy :)
Pozdrawiam cieplutko

czwartek, 3 marca 2016

... ZAKUPY W PEWNYM SKLEPIE...

Czasami przez przypadek zachodzimy do pewnych sklepów i okazuje się, że znajdujemy tam "coś" czego od dawna szukaliśmy :) W moim przypadku było to Netto...
Przyznam, że nie często tam zachodzę, ale kiedy już wstąpię to zawsze znajdę coś, co mnie urzeknie... 
Ostatnio były to świece led (wykonane z prawdziwego wosku) po bardzo okazyjnej cenie 25 zł za komplecik :)


Nie dosyć, że cena była bardzo przystępna, to jeszcze są prześliczne, "mrugają" tak jak prawdziwe i bez ryzyka pożaru można postawić je na parapecie:





Dodatkowo zakupiłam też piękne lustro, które idealnie "wpasowało się" pod schodami w korytarzu:




Nie za duże, ale przynajmniej nie muszę biec przed wyjściem z domu do łazienki żeby zobaczyć jak wyglądam :)

Po uszyciu podusi w kształcie sowy (która pojechała do mojego bratanka), wyszyłam obrazek z motywem sówki (tzw. chwilowy brak zajęcia :)


Muszę chyba częściej zacząć wyszywać, bo strasznie mnie ten haft krzyżykowy uspokaja :)
 :-*